Dziś o Hamburgrze - najsłynniejszej kanapce świata, która od lat 90' nie zmiennie króluje w "piramidzie zdrowego żywienia" ;) Zaskoczę was, ale Jankesi nie są pomysłodawcami amerykańskiego przysmaku. Popularna buła z mięsem przywędrowała do nas z Hamburga, gdzie mało znany garncarz przeniósł siekaną wołowinę za Ocean (widocznie interes z glinianymi garnkami nie był na tyle opłacalny :P).
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą morze bałtyckie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą morze bałtyckie. Pokaż wszystkie posty
lipca 27, 2017
lipca 17, 2017
lipca 06, 2017
lipca 01, 2017
Pierwsze Bubble Waffel w Mielnie - tegoroczny hit lata!
Ostatnio wspominałam, że poza sezonem w Mielnie psy d***** szczekają, na szczęście mamy lato :) i jeżeli nie macie smaka na Maka? To wpadnijcie na Wojska Polskiego 3 (okolica Disco Plazy czy Fresh'a) do VANILLA BUBLE WAFLE. Z przyjemnością mogę Was poinformować, że również w Mielnie znajdziecie azjatycki przysmak, który od tamtego roku króluje na "warszawskich" salonach.
VANILLA BUBLE WAFLE znalazłam przypadkowo, buszując po instagramach link do strony szukając nowych, ciekawych i smacznych miejsc do odwiedzenia w okolicy. Telefon w ruch - Kinga mam hit! Szykuj się na jutro, tylko nic nie jedz! - Stara, słyszałaś o bubble waflach, wiesz takie rożki z lodami, bitą.... - ta kobieta czyta mi w myślach (pomyślałam). Z tym samym do Ciebie dzwonię. To było przeznaczenie :)
Niewielka budka zachęca nas zapachem i kolorowym menu, które od razu rzuca się w oczy. Mimo że do wyboru mamy 6 smaków bąbelkowych gofrów (myślę, że to dopiero początek i na tym się nie skończy), to i tak stoimy przed dylematem, na co się zdecydować. Porcja jest bardzo duża, polecam przyjść na głodniaka ;) Ciasto wypiekane, dopiero po zamówieniu świeże i puszyste. Półprodukty do skomponowania deseru oryginalne, żadne no name - smaczne i prawdziwe. Nie jestem zwolennikiem bitej śmietany (mogłaby by dla mnie nie istnieć), jednak zjedzenie całego bąbelkowego gofra, musi o czymś świadczyć :)
Na co jeszcze warto zwrócić uwagę na ARBUZADĘ, która w upalne dni stanie się orzeźwieniem na kolejne godziny. Przemiła i uśmiechnięta obsługa z jakże przemiłym właścicielem Tomaszem :)
Jeżeli wybieracie się do Mielna VANILLA BUBLE WAFLE musi być pierwszym przystankiem na waszej mapie zwiedzania.
Buziaki Lampczilla!
czerwca 26, 2017
Sushi Moon Koszalin - prawdziwa japonia w zachodniopomorskim.
Kraków miasto "studenckie", które żyje 24 h na dobę, oferowało mi przez prawie 6 lat wiele ciekawych miejsc m.in. Kolanko na Józefa (najlepsze śniadania ever ), Jeff 's (burgery, których nie powstydziliby się nawet amerykanie), frytki belgijskie smażone w zagłębiu krakowskich foodtrack - ów na placu Judah, kiełbaski z niebieskiej nyski na Grzegórzeckiej czy Youmiko Sushi na Kazimierzu - mogłabym wymieniać bez końca. Przeprowadzając się na pomorze, miałam nadzieję, że znajdę krakowskie odpowiedniki moich ulubionych miejsc i tęsknota za smokiem wawelskim nie będzie, aż tak straszna.
Mielno do życia budzi się dopiero w wakacje - sąsiedzi otwierają swoje knajpy, restauracje, lodziarnie, gdzie można zjeść stosunkowo blisko nie "ruszając się" z domu. Najgorzej zimą, wszystkie budy pozamykane na 4 spusty - a głód zaspokaja Biedrona i Polo Market :D Nie mam pretensji - tak to tu wygląda. Ratunkiem dla burczącego brzucha jest Koszalin, który oddalony jest niecałe 15 km i ma do zaoferowania o wiele więcej niż miasto duchów.
Raz na jakiś czas Lampczille łapią smaki - padło na sushi. Od ponad miesiąca, łysy wysłuchiwał moich jęków na temat japońskiego żarcia - że mam ochotę, że trzeba zrobić albo, że trzeba iść. Pomysł zrobienia szybko upadł.
W Koszalinie są tylko dwie knajpy, które oferują jedzenie tego typu. Z polecenia Klaudii, zdecydowaliśmy się na SUSHI MOON. Restauracja znajduje się w centrum miasta przy ulicy Czesława Domina 9/4. Pierwsze wrażenia - niewielka, przytulna knajpka urządzona ze smakiem. Wchodząc do środka naszą uwagę przykuwa wielki rysunek RYBY KOI na ścianie - dekoracja, która moim zdaniem robi cały klimat miejsca, w którym się znajdujemy.
Z Marcinem zajęliśmy niewielki stolik na uboczu, gdzie po chwili kelnerka przyniosła kartę. Menu przejrzyste i czytelne - duży wybór. Fajnym pomysłem było umieszczenie na pierwszej stronie, krótkiego savoir vivre jedzenia sushi (początkujący zajadacze, nie muszą się obawiać, że popełnią faux - pas i zamiast pałeczek poproszą o sztućce ;)). Po chwili zastanowienia zdecydowaliśmy się na zupę MISOSIHRU z łososiem oraz FUTOMAKI również z wędzonym łososiem i krewetkami. Po kilku chwilach dostaliśmy swoje zamówienie (bardzo sprawna i miła obsługa). Zupa - wysmienity wywar, w którym pływały duże kawałki łososia, tofu i wodorosty wakame (powiem wam, że kubki smakowego łysego zostały pobudzone do granic możliwości). Mnie natomiast zachwyciło sushi z krewetkami, avocado i bodajże z ogórkiem. Niebo w gębie.
Podsumowując jest to fajne miejsce, do którego na pewno będziemy niejednokrotnie wracać. Wyśmienite jedzenie - prawdziwy klimat kraju kwitnącej wiśni. Miejscówka doskonała na randkę, lunch czy obiad z rodziną. Nie masz czasu albo wszystkie stoliki zajęte - nie martw się możesz zamówić na wynos wejdź na sushi moon.
Buziaki Lampczilla!
W Koszalinie są tylko dwie knajpy, które oferują jedzenie tego typu. Z polecenia Klaudii, zdecydowaliśmy się na SUSHI MOON. Restauracja znajduje się w centrum miasta przy ulicy Czesława Domina 9/4. Pierwsze wrażenia - niewielka, przytulna knajpka urządzona ze smakiem. Wchodząc do środka naszą uwagę przykuwa wielki rysunek RYBY KOI na ścianie - dekoracja, która moim zdaniem robi cały klimat miejsca, w którym się znajdujemy.
Z Marcinem zajęliśmy niewielki stolik na uboczu, gdzie po chwili kelnerka przyniosła kartę. Menu przejrzyste i czytelne - duży wybór. Fajnym pomysłem było umieszczenie na pierwszej stronie, krótkiego savoir vivre jedzenia sushi (początkujący zajadacze, nie muszą się obawiać, że popełnią faux - pas i zamiast pałeczek poproszą o sztućce ;)). Po chwili zastanowienia zdecydowaliśmy się na zupę MISOSIHRU z łososiem oraz FUTOMAKI również z wędzonym łososiem i krewetkami. Po kilku chwilach dostaliśmy swoje zamówienie (bardzo sprawna i miła obsługa). Zupa - wysmienity wywar, w którym pływały duże kawałki łososia, tofu i wodorosty wakame (powiem wam, że kubki smakowego łysego zostały pobudzone do granic możliwości). Mnie natomiast zachwyciło sushi z krewetkami, avocado i bodajże z ogórkiem. Niebo w gębie.
Podsumowując jest to fajne miejsce, do którego na pewno będziemy niejednokrotnie wracać. Wyśmienite jedzenie - prawdziwy klimat kraju kwitnącej wiśni. Miejscówka doskonała na randkę, lunch czy obiad z rodziną. Nie masz czasu albo wszystkie stoliki zajęte - nie martw się możesz zamówić na wynos wejdź na sushi moon.
Buziaki Lampczilla!
maja 29, 2017
maja 13, 2017
Dzień jak co dzień.
Wiecie co... od godziny patrze się w monitor i nie mogę sklecić żadnego sensownego zdania. Na dodatek, Marcin ciągle chlapie jęzorem, gęga coś pod nosem - zero spokoju :D Człowiek skupić się nie może. No nic. Dziś nie stworzę porywającej epopei tak więc poniżej zamieszam kilka zdjęć z nietypowej soboty - bo ciepła i słoneczna.
